Krówka

Nie znam nikogo, kto ich nie lubi. Oczywiście krówek. Śmiało można powiedzieć, że specyfika ich smaku i konsystencji, zawojowała świat. To już jest taka polska marka eksportowa. A wizerunek roześmianej krówki, zawsze będzie kojarzył się z ciepłem domowego zacisza. Oczywiście też ze smakiem dzieciństwa, bo te słodkie i tak charakterystycznie ciągliwe cukierki, to obraz mamy, która zawsze je nam kupowała. Ale i przestrzegała, by dbać o higienę zębów, bo smak, smakiem, ale o uzębienie należy dbać. Takie to wspomnienia z dziecięcych lat. Lecz gdy człowiek staje się dorosły, to nadal krówka mu towarzyszy. Co prawda mama już nie sprawdza, czy zęby były myte, ale czasami dzwoni i pyta, jak się czuję, no i czy dbam o siebie. Jak to mama. A to ona powinna bardziej dbać o siebie, a nie zamartwiać, czy u mnie wszystko jest w porządku. Wracając do moich ulubionych cukierków… Modne stały się krówki personalizowane, które opatrzone nazwą firmy, świetnie się z nią identyfikują. Ocieplają wizerunek, no bo, jak wiadomo, krówki, to sama słodkość. Cukierki z logo firmy, to także rozpoznawalność. Świetnie nadają się na prezent dla klientów. Zawsze będą w zasięgu wzroku i przypominały od kogo ten podarek. Często takie cukierki trafiają do domów, bo skoro już je otrzymałem w firmie, to podzielę się z rodziną. I tak dzieciaki znów mają styczność z nieśmiertelnymi krówkami. Biorą je garściami, chowają w swoich kieszonkach na później. Albo, żeby podzielić się ze swoimi rówieśnikami… Kiedyś pod trzepakiem, a teraz pewnie w galerii handlowej. No i promocja firmy, z zaprzęgniętym do tego celu cukierkiem i krówką, żyje już własnym życiem. Ale i dorośli również są bardzo uczynni w tej dziedzinie. No bo owe reklamowe cukierki zabierają ze sobą z różnych eventów i spotkań, na których na pewno je znajdą. No i idą w miasto. Mają rodziny, znajomych, przyjaciół i poprzez takie kontakty krówka podąża dalej przez świat. Trafia wszędzie. Pod przysłowiowe strzechy. A zatem i logo firmy tam trafia. Smakosz cukierków rozwija taką krówkę i z ciekawości czyta, cóż tam na tym papierku jest napisane. Co to za firma? Znam? Jeśli nie, to szukam informacji o niej. Myśli sobie także, jak ten cukierek do niego trafił? Kto go przyniósł? Niczym detektyw snuje domysły, czy aby nie kradzione te cukierki? No bo skoro są opatrzone znakiem firmowym… I ta ciekawość towarzyszy mu w czasie konsumpcji rzeczonego cukierka. Rozpływa się on w ustach, a on dalej drąży, skąd ja go mam? Ale długo nie trwa to deliberowanie, bo cukierek już spłynął do żołądka… Ale, ale, przecież pozostał papierek z logo firmy, no i sama firma, trochę taka zagadkowa, bo przybyła na krówce. Niewątpliwie spersonalizowane cukierki, to znakomity pomysł. Jak widać rozbudzają wyobraźnię i prowokują do snucia różnych opowieści. Czasami prawdziwych, a momentami zmyślonych. Jednak i tak zawsze pojawia się w nich cukierek, krówka, smak dzieciństwa i dźwięczy w uszach spokojny głos mamy: umyłeś zęby? Brakuje nam tego, szczególnie, gdy lata bezpowrotnie mijają…